Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

pierwszy mały krok.

Przewijał krajobraz za oknem oczami, wypłynął na głębokie morze wspomnień, myśli, decyzji podjętych i nie podjętych. Czuł napływające łzy do oczu, ale wstrzymywał jak najdłużej przymknięcie oczu, aby nie uronić tych łez. Uczucie wnikającego w siedzenie ciała nasilało się.
Z tego stanu wyrwały go otwierane drzwi. Konduktor - pomyślał patrząc ciągle przez okno pociągu.
Machinalnie sięgnął do kieszeni po bilet, nie odwracając się do konduktora podał mu bilet.
Usłyszał dziękuję, udanej podróży. Spojrzał na obcego mu człowieka, odebrał bilet i odpowiedział ledwo słyszalnie wzajemnie.

Po kilku latach wrócił do nawyku uciekania. Chociaż od czego tu uciekać? Pustego mieszkania, życia w samotności? To wyłącznie urlop od ciszy i spokoju, i rutyny jaką jest praca przez pięć, czasem sześć dni w tygodniu. Spakował plecak świeżo wypranymi, pachnącymi ubraniami. Buty w góry, raki, czekan, kask, kilka czołówek, dwie paczki baterii. Sprawdził czy ma wszystkie dokumenty, bilet na pociąg. Zamknął drzwi mieszkania nie włączając światła na klatce. Znał na pamięć położenie zamka, że nie musiał przerywać ciemności na tych kilka sekund.
Wyszedł przed blok, osiedle a wraz z nim całe miasto jeszcze śpi. Idealnie.

Komu w drogę, temu góry - powiedział pod nosem. Czuł w środku radość, która narasta na myśl, że wyjeżdża i to daleko. Był też strach - żadna nowość.

Eiger.


************

wygrzebane z czeluści facebookowej ściany:
https://www.youtube.com/watch?v=QY08AFfzJKk
Reposted byhormeza hormeza

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl